TRANSLATE
Wywiad z dr. Helmutem Reiserem – część 1
Wywiad z dr. Helmutem Raiserem. O szkoleniu, hodowli i sporcie kynologicznym
Rozmowa z jedną z najbardziej cenionych postaci światowej kynologii sportowej. Dr Helmut Raiser opowiada o własnej drodze, zmianach w metodologii szkolenia, sporze o przyszłość owczarka niemieckiego, rosnącej roli malinoisów oraz kulisach powstania RSV2000 i RSV Global. To polska wersja wywiadu przeprowadzonego przez Jiříego Ščučkę w 2015 roku.
Najważniejsze informacje w skrócie:
- dr Helmut Raiser należy do grona ludzi, którzy współtworzyli nowoczesne podejście do szkolenia psów sportowych,
- w rozmowie wraca do momentu odejścia od szkolenia opartego głównie na nacisku i przymusie,
- dużą wagę przywiązuje do genetyki, jakości psa, siły nerwów i prawidłowej selekcji hodowlanej,
- krytycznie ocenia kierunek, w którym przez lata poszła część hodowli owczarka niemieckiego,
- pokazuje, jak popularność malinoisów wpłynęła na styl treningu, ocenianie pracy i oczekiwania wobec psa sportowego,
- dużo miejsca poświęca relacji między popędami, techniką, stresem i komunikacją w treningu,
- opowiada też o konflikcie z SV (Związek Owczarka Niemieckiego),, kulisach powstania RSV2000 oraz idei RSV Global.
Kilka słów o dr. Helmucie Raiserze
Helmut Raiser urodził się 15 sierpnia 1952 roku. Z zawodu jest stomatologiem, a z kynologią sportową związany pozostaje od lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Wielokrotnie kwalifikował się do BSP, trzykrotnie te zawody wygrał, napisał książkę Der Schutzhund, współtworzył materiały szkoleniowe i przez lata stał się jednym z najbardziej wpływowych komentatorów oraz praktyków szkolenia psów użytkowych. Zasłynął również jako obrońca użytkowej hodowli owczarka niemieckiego i współzałożyciel RSV2000.
Początki. Od młodego pozoranta do człowieka, który zaczął kwestionować stare schematy
Jiří Ščučka: Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z psami?
dr Helmut Raiser: Bardzo wcześnie. Pierwszego rasowego psa kupiłem jako nastolatek. To był doberman. Nie miałem jeszcze prawa jazdy, więc byłem zależny od rodziny, która dowoziła mnie na plac treningowy. Tam zaczęły się pierwsze lekcje, pierwsze błędy i pierwsze próby zrozumienia, jak naprawdę działa pies.
Jiří Ščučka: Kto miał na Ciebie największy wpływ na początku?
dr Helmut Raiser: Najpierw bardzo dużo zawdzięczałem Klausowi Huberowi, u którego uczyłem się praktyki krok po kroku. Później ogromne znaczenie miały studia i kontakt z naukami, które pozornie nie miały wiele wspólnego z kynologią: psychologią, pedagogiką, biologią, etologią czy filozofią. Właśnie tam nauczyłem się myślenia analitycznego, które później naturalnie weszło do mojego sposobu patrzenia na szkolenie.
Jiří Ščučka: Kiedy pojawiło się przekonanie, że obowiązujący model pracy z psami trzeba zmienić?
dr Helmut Raiser: Wtedy, gdy zobaczyłem, że cały system opiera się głównie na agresji, nacisku i przymusie. Pies miał robić to, czego od niego oczekiwano, bo inaczej spotykał go dyskomfort. Taka droga prowadziła do selekcji bardzo wąskiej grupy zwierząt, głównie tych najsilniejszych. Coraz wyraźniej widziałem też granicę takiego podejścia i wiedziałem, że nie chcę jej przekraczać.
Przełom w szkoleniu psów. Motywacja, nagroda i nowoczesna kynologia sportowa
Jiří Ščučka: Kto pomógł Ci ułożyć nowe myślenie o treningu?
dr Helmut Raiser: Ważną postacią był dla mnie Bernhard Manneler. To on bardzo wcześnie zaczął mówić o łupie i zachowaniu obronnym w sposób, który wyprzedzał epokę. W momencie, gdy regulamin zaczął wymagać od psa oszczekiwania pozoranta, pojawiło się pytanie, jak to zachowanie zbudować. Manneler twierdził, że trzeba psa za to nagradzać, a nie tylko wymuszać reakcję. Dla wielu ludzi było to wówczas nie do przyjęcia.
Jiří Ščučka: Czy właśnie wtedy zaczęła się Twoja własna rewolucja metodyczna?
dr Helmut Raiser: Tak. Z jednej strony miałem już praktykę i sukcesy sportowe, z drugiej coraz więcej obserwacji, które potwierdzały, że pies pracuje lepiej wtedy, gdy rozumie zadanie, a nie tylko unika presji. Potem przyszły zwycięstwa, książka, seminaria i stopniowe porządkowanie całej metodyki.
Jiří Ščučka: Czy chodziło o całkowite odrzucenie trudniejszych elementów treningu?
dr Helmut Raiser: Nie. Chodziło o zmianę proporcji i o większą świadomość. Samo oznaczenie prawidłowego zachowania to za mało. Pies musi rozumieć, czego od niego oczekujesz, ale musi też nauczyć się pracować pod obciążeniem, wytrzymywać stres i przechodzić przez konflikt bez rozsypywania się psychiczni. To tutaj zaczyna się prawdziwa sztuka treningu.
Jaki powinien być dobry pies sportowy?
Jiří Ščučka: W rozmowach często wracasz do pojęcia “jakości psa”. Co to właściwie znaczy?
dr Helmut Raiser: Jeżeli ktoś chce zajść wysoko w sporcie i osiągać sukcesy, musi pracować na odpowiednim materiale. To brutalnie proste: w Formule 1 nie wygrywa się wyścigów ciężarówką. Tak samo w kynologii. Oczywiście szkolenie ma ogromne znaczenie, ale nie zastąpi predyspozycji, które pies wnosi z genetyki.
Jiří Ščučka: Jak więc wygląda według Ciebie dobry owczarek niemiecki?
dr Helmut Raiser: To pies o mocnych nerwach, dużej odporności psychicznej i odpowiednim połączeniu cech, które ja opisuję własnym językiem typów zachowania. Bardzo ważna jest zdolność przełączania się między stanami pobudzenia, kontakt z przewodnikiem i gotowość do pracy nie tylko dla samego łupu. Właśnie ta relacja między genetyką, charakterem i kontaktem z człowiekiem decyduje później o jakości całokształtu psa.
Jiří Ščučka: Czyli samo szkolenie nie wystarczy?
dr Helmut Raiser: Nie, nie wystarczy. Można dzięki niemu bardzo wiele poprawić, ale nie da się zbudować wszystkiego z niczego. Z czasem sam doszedłem do wniosku, że pies, który z natury chce pracować, zmienia cały proces. Wtedy trening przestaje być ciągłym przepychaniem się i walką charakterów, a zaczyna być zdrową, owocną współpracą.
Owczarek niemiecki, malinois i zmiana kierunku w sporcie
Jiří Ščučka: Co sądzisz o rosnącej popularności malinoisów w sporcie?
dr Helmut Raiser: To wynik zmiany stylu treningu i zmiany oczekiwań. Dzisiaj premiuje się szybkość, powtarzalność, łatwość nakręcania psa i zdolność do wielokrotnego odtwarzania tej samej sekwencji. Malinois bardzo dobrze odpowiada na taki model. Jest szybki, reaktywny i znakomicie odnajduje się w treningu opartym na wysokiej dynamice.
Jiří Ščučka: A co w tym czasie stało się z owczarkiem niemieckim?
dr Helmut Raiser: Problem polega na tym, że sport zaczął wymagać od psa trochę innego profilu niż dawniej. Kiedy trening coraz mocniej przesuwa się w stronę techniki, szybkich reakcji i zachowań łatwych do modelowania, zaczyna się selekcja pod konkretne cechy. Wówczas zmienia się także sam typ psa, który osiąga sukces, a to z kolei nie pozostaje bez wpływu na hodowlę.
Jiří Ščučka: Czy widzisz w tym zagrożenia?
dr Helmut Raiser: Tak, bo każda selekcja prowadzona zbyt jednostronnie coś daje, ale też coś odbiera. Jeżeli patrzysz głównie na jedną zdolność, bardzo łatwo przestajesz widzieć to, co tracisz po drodze. Tak właśnie zaczęły się problemy, które później coraz wyraźniej widać było u owczarka niemieckiego.
Gdzie i kiedy zaczął się kryzys owczarka niemieckiego?
Jiří Ščučka: Co według Ciebie najbardziej zaszkodziło tej rasie?
dr Helmut Raiser: Rozdzielenie hodowli na linię użytkową i eksterierową, selekcja skupiona na anatomii bez równie mocnego patrzenia na głowę i charakter, a do tego korupcja oraz pieniądze krążące wokół tytułów, reproduktorów i wystaw. Z czasem zaczęto premiować rzeczy, które nie szły w parze ze zdrowiem i użytecznością.
Jiří Ščučka: Mówiłeś też o problemach zdrowotnych.
dr Helmut Raiser: Tak. Widziałem wiele topowych psów z poważnymi problemami, których długo nie chciano dostrzec. W pewnym momencie zacząłem publicznie mówić o ich kręgosłupach, skórze, a także o skutkach zbyt wąskiej selekcji. To budziło opór, ale dla mnie było oczywiste, że bez nazwania problemu nie da się nic naprawić.
Jiří Ščučka: Czy jest więc jakaś droga powrotna?
dr Helmut Raiser: Jest, ale wszystko zaczyna się od uczciwego przyznania, że taki problem istnieje. Potem potrzebne są badania, sensowna selekcja, mądrze prowadzona hodowla i szkolenie rozumiane jako element tej samej całości. Właśnie z takiego myślenia wyrósł później RSV2000.
Technika, popędy i stres. Jak Raiser patrzy na trening?
Jiří Ščučka: W Twojej filozofii wciąż powraca napięcie między techniką a popędami. Dlaczego?
dr Helmut Raiser: Bo pies sportowy nie może być zbudowany wyłącznie z techniki. Jeżeli za mocno przytniesz popędy i zrobisz z psa wyłącznie wykonawcę schematu, to stracisz siłę, aktywność i autentyczną energię do pracy. Z drugiej strony sama surowa ekspresja też nie wystarczy. Trzeba znaleźć i utrzymać równowagę.
Jiří Ščučka: Jak to wygląda w praktyce?
dr Helmut Raiser: Najpierw pies musi wiedzieć, gdzie jest nagroda i jak do niej dojść. Następnie trzeba zbudować oczekiwanie, utrzymanie koncentracji i gotowość do kolejnych ćwiczeń. Dopiero później wchodzi temat obciążenia, konfliktu i radzenia sobie ze stresem. Wiele osób zatrzymuje się na etapie ciągłego wzmacniania i nie uczy psa przechodzenia przez trudniejsze momenty.
Jiří Ščučka: Czyli marker to za mało?
dr Helmut Raiser: Tak. Marker jest narzędziem. Przydatnym, ale niewystarczającym. W ćwiczeniach złożonych trzeba umieć rozłożyć całość na etapy, połączyć je i dopiero wtedy budować płynność. Pies ma rozumieć system, a nie wyłącznie czekać na pojedynczy sygnał nagrody.
Konflikt z SV i wejście w politykę kynologiczną
Jiří Ščučka: W którym momencie spór o psy stał się sporem o cały system?
dr Helmut Raiser: Gdy zacząłem publicznie mówić o tym, że hodowla idzie w złą stronę. Najpierw byłem mile widzianym, utalentowanym zawodnikiem. Później stałem się człowiekiem niewygodnym, bo zacząłem mówić wprost o polityce, pieniądzach i jakości psów.
Jiří Ščučka: Znalazłeś się nawet w strukturach władzy.
dr Helmut Raiser: Tak, dałem się wciągnąć w przekonanie, że da się to naprawić od środka. Zostałem wybrany na stanowisko prezydenta SV, ale bardzo szybko zobaczyłem, jak działa cały mechanizm. W teorii chodziło o rasę. W praktyce stawką były wpływy, sędziowie, tytuły, krycia i pieniądze.
Jiří Ščučka: To właśnie wtedy zaczęły się procesy i kolejne próby usunięcia Cię z klubu?
dr Helmut Raiser: Tak. Kampanie oszczerstw, nowe wybory, wyrzucanie ze związku, powroty po wyrokach sądu. W pewnym momencie stało się jasne, że w takim układzie nie da się przeprowadzić zmian, o które chodziło.
RSV2000. Próba zbudowania wszystkiego od nowa
Jiří Ščučka: Kiedy dojrzeliście do decyzji o założeniu nowego klubu?
dr Helmut Raiser: Wtedy, gdy stało się oczywiste, że w SV nie ma przestrzeni do odbudowy użytkowego owczarka niemieckiego. Na spotkaniach organizacyjnych łatwo było zobaczyć, że tematy kynologiczne przegrywają z polityką i interesami. Wtedy pojawiła się decyzja o założeniu RSV2000.
Jiří Ščučka: To nie był prosty start.
dr Helmut Raiser: Wcale. Wiele osób twierdziło, że taki klub nie przetrwa. Członkom grożono wykluczeniem z SV, a my przez lata budowaliśmy wszystko od zera. Był też okres, w którym ludzie związani z RSV2000 nie startowali w zawodach i nie wystawiali psów. To była bardzo twarda próba lojalności i charakteru.
Jiří Ščučka: Co było w tym projekcie najważniejsze?
dr Helmut Raiser: Połączenie hodowli i szkolenia w jedną logiczną całość. Dla mnie to są dwa elementy tego samego procesu selekcyjnego. Jeżeli klub chce mieć dobre psy użytkowe, nie może tych obszarów rozdzielać wyłącznie administracyjnie.
RSV Global i własna filozofia oceniania
Jiří Ščučka: Skąd wziął się pomysł na RSV Global?
dr Helmut Raiser: Z potrzeby większej niezależności. Skoro klub ma członków w różnych krajach, musi dać im możliwość hodowli, startów i współpracy bez pełnej zależności od struktur, które nie chcą zmian. RSV Global wyrósł właśnie z tego myślenia.
Jiří Ščučka: W rozmowie krytycznie oceniasz też sposób sędziowania.
dr Helmut Raiser: Bo w sporcie użytkowym nie da się dobrze oceniać psów bez rozumienia treningu. Sędzia musi wiedzieć, jak buduje się popędy, technikę, koordynację przewodnika z psem i radzenie sobie z konfliktem. Inaczej zostaje wyłącznie patrzenie na efekt końcowy bez zrozumienia, co on w ogóle znaczy.
Jiří Ščučka: Czego najbardziej brakuje w takim ocenianiu?
dr Helmut Raiser: Spójności i zdrowych proporcji. Za często wszystko sprowadza się do techniki. A przecież pies użytkowy potrzebuje także siły, charakteru, wytrzymałości psychicznej i prawidłowo rozwiniętych popędów. Bez tego zaczynamy nagradzać obraz pracy, który dobrze wygląda, ale coraz słabiej łączy się z prawdziwą użytecznością.
Podsumowanie
Rozmowa z dr. Helmutem Raiserem jest cennym zapisem historii sporu o fundamenty współczesnej kynologii sportowej. Z jednej strony pojawia się w niej dążenie do bardziej świadomego, analitycznego i uporządkowanego treningu. Z drugiej, bardzo mocna krytyka hodowli podporządkowanej polityce, pieniądzom i krótkoterminowym modom. Bez względu na to, czy ktoś zgadza się z każdym jego wnioskiem, trudno odmówić tej rozmowie ciężaru gatunkowego. To wartościowy materiał nie tylko o psach oraz o spojrzeniu na kwestię ich dobrostanu, ale też dyskusja o selekcji, odpowiedzialności, charakterze sportu i cenie, jaką płaci się za próbę zmiany całego systemu.
Kontakt

Infolinia jest czynna w godzinach:
Pn.-Pt. 9-14, 17-19
Producenci
Koszyk
Zaloguj się


